Pułk 4-ty Piechoty Xięstwa Warszawskiego

zolnierz

Kim jesteśmy?

        Jesteśmy grupą ludzi zafascynowanych historią epoki napoleońskiej. Nasz oddział został utworzony w lutym 2005 roku, chociaż korzenie naszej działalności w świecie rekonstrukcji historycznej sięgają nawet o dwa lata wstecz.

        Ponieważ padło określenie Rekonstrukcja Historyczna należy przybliżyć czytelnikowi czym to zjawisko jest w istocie. Otóż rekonstrukcja historyczna ma za zadanie odtworzyć czas miniony a konkretnie ubiór, sprzęty, wyposażenie z użyciem metod i materiałów dostępnych w wybranej do rekonstruowania epoce. W naszym przypadku chodzi o odtworzenie sylwetek żołnierzy, podoficerów i oficerów Pułku 4-go Piechoty Xięstwa Warszawskiego. Oznacza to, że rekonstrukcja dodatkowo musi siłą rzeczy objąć także naukę dawnej musztry oraz ogólnych zachowań sprzed 200 lat. Staramy się solidnie przykładać do rekonstruowania każdego aspektu zagadnienia. Z pewnych dokonań jesteśmy umiarkowanie zadowoleni z innych mniej, ale mamy świadomość, że jeszcze długa droga przed nami, żeby osiągnąć poziom który da nam pełne poczucie zadowolenia z rzetelnie wykonanej pracy. 

        Dlaczego wybraliśmy właśnie ten konkretny pułk? Otóż uważamy, że był to jeden z najbardziej zasłużonych i najbardziej walecznych polskich pułków w epoce napoleońskiej. Na przestrzeni siedmiu lat swojego istnienia niemal przez cały czas przebywał w ogniu walki i jego udziałem jest jeden z największych sukcesów piechoty w skali całej epoki. Jeden z historyków badających historię polskiej wojskowości napisał kiedyś: „Czem dla polskiej kawaleryi jest Somo-Sierra, tem dla polskiej piechoty jest obrona Fuengirolli”. Czym była Fuengirolla i czemuż uważana jest za niebagatelne osiągnięcie czytelnik dowie się z innych działów naszej strony internetowej. Dodatkowym atutem Pułku 4-go dla nas jako rekonstruktorów było to, że najdłużej ze wszystkich polskich pułków nosił mundury w barwach I Dywizji Xięstwa Warszawskiego, które uznaliśmy za najpiękniejsze kolorystycznie i najmilsze dla oka.

Czytaj więcej...



Aktualności

newsBitwa pod Waterloo

W dniach 18-20 czerwca Pułk 4ty Piechoty Xięstwa Warszawskiego brał udział w obchodach 195 rocznicy bitwy pod WATERLOO.W czasie obchodów odbył się trzydniowy biwak wojsk Wielkiej Armii Francuskiej i Wojsk Sprzymierzonych (pruskich, austriackich i angielskich). Obozy założone były na farmach, w których historycznie odbywały się ciężkie boje, więc mieliśmy zaszczyt stąpać po ziemi, na której ginęli żołnierze obu armii 195 lat temu. Dawne Waterloo znajduje się obecnie ok. 20 km od Brukseli, a biwak wojsk francuskich założony był na farmie Ransquin w pobliżu miasta Lasne. 
  Podczas obchodów odbyły się dwie wielkie bitwy z udziałem około 2300 żołnierzy, wśród których był polski batalion liczący ok.120 ludzi. Ogrom wszystkich wojsk robił niesamowite wrażenie. Kanonady artylerii, wystrzały karabinów i szarże kawalerii pozwoliły chociaż odrobinę poczuć smak historii i atmosferę wielkich bitew. Pole bitwy grzmiało nieustannym hukiem i całe zasłonięte było dymem z wystrzałów z pośród których wynurzały się sylwetki żołnierzy przeciwnika. I tu ciekawostka. Pierwszy raz mogliśmy stanąć oko w oko z oddziałami słynnych HIGHLANDERÓW, czyli szkockich oddziałów ubranych w charakterystyczne spódniczki i czerwone kurtki, za którymi cały czas ciągnął się głos grających dudziarzy. Doszło nawet do starcia na bagnety, więc mogliśmy przyjrzeć się z bliska sobie nawzajem. Myślę, że powodem ataku na nasze oddziały była ciekawość, gdyż w historii rekonstrukcji nie dochodziło jeszcze do starć naszych oddziałów. Szkoci próbowali nas zaskoczyć szybkim atakiem z boku podczas przemarszu po polu bitwy. Jednak poziom wyszkolenia naszych oddziałów jest już wysoki, więc ustawiliśmy się szybko i sprawnie do przyjęcia ataku zgodnie ze sztuką wojenną zawartą w regulaminie z 1791 roku i odparliśmy atak zmuszając ich do wycofania się. Na drugi dzień już nie byli tak skorzy do natarcia. 
  Największe wrażenie podczas bitew robił ogień całej brygady francuskiej, kiedy równocześnie strzelało około tysiąca karabinów rozciągniętych na odległość dwustu metrów. Można było zobaczyć jak po komendzie głównodowodzącego wśród wrzasków dowódców powtarzających rozkazy podnosi się las bagnetów, które później falami pochylały do celu i po chwili całkowitej ciszy oczekiwania na komendę „PAL!!!”, która wydawała się wiecznością następował ogromny, ciągnący się kilkanaście sekund huk tysiąca karabinów . 
    Oczywiście zgodnie z historyczną prawdą przegraliśmy bitwę uciekając w popłochu po tym, jak załamało się natarcie słynnej Starej Gwardii.    

Gonzo
               więcej na forum: Waterloo 2010

Filip :: 2010-06-22 02:11:27

newsJarmark Tumski-Płock 12 czerwca 2010

W sobotę 12.06.2010r. Pułk 4ty na zaproszenie "Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum Mazowieckiego w Płocku" miał zaszczyt uczestniczyć w Jarmarku Tumskim.
Dnia owego stawili się Pitrek wraz z synem, Sławek, Tomek, Łukasz (czyli skromny ja) oraz Robert, który sprawnie doprowadził nas do miejsca postoju, którym było stoisko grupy "Tradytor". Członkowie ekipy okazali się niezwykle sympatyczni, służyli pomocą i chętnie dzielili się tym co sami mieli.

Nasz "starganik" w krótkim czasie zamienił się w punkt reklamowo - werbunkowy Pułku 4go i Tradytora. Zwiedzający (najczęściej w wieku produkcyjnym będąc) chętnie podchodzili pytając o to,skąd się w ogóle tacy przebierańcy wzięli jak też o krótką historię oddziału. Większość z nich robiła wielkie oczy, gdy dowiedzieli się że to właśnie z Płocka Pułk 4ty się wywodzi.Nie zabrakło i takich, którzy dzielili się z nami wiedzą historyczną, jaką sami posiadali. Pitrek przywiózł wydrukowane ulotki reklamowe,którymi skutecznie "oflagowaliśmy" najbardziej widoczne rejony naszej budki. W tym miejscu zaznaczyć należy, że najczęściej uwagę przechodniów przyciągały wystawione czapki oraz karabiny ustawione w kozła.

W ciągu dnia coraz to więcej osób podchodziło do stoiska a kilkoro dzieci z czapą rogatą na głowie uwieczniło pamiątkowym zdjęciem swój pierwszy kontakt z napoleońskim wojskiem.

Do naszych głównych zadań należało ukazywanie się w całej okazałości mundurowo ekwipunkowej, stąd nasze częste"patrole patrolujące rejon patrolowania". Mieliśmy wówczas okazję podziwiać bogaty asortyment sprzedawców, czyli: pocztówki, znaczki, monety i banknoty,wyroby garncarskie, bibeloty, książki, ruchome starocie typu sztućce, ramy, elementy wykończeniowe, oraz militaria (szable, bagnety, naszywki, medale). W czasie jednego z takich spacerów średnio przechodziliśmy około 10 metrów po czym byliśmy zatrzymywani gorącą prośbą o zrobienie sobie z nami zdjęć. Ciekawym jest też, że niemal przy każdym stoisku wystarczyło się zapytać o cokolwiek by dowiedzieć się ile sprzedawca wie na temat historii -niekoniecznie związanej z Napoleonem. W ogóle stwierdzam, że wiele osób -zarówno widzów, jak i sprzedawców dobrze orientowało się w meandrach czasów dawnych.

Do tego czasu upał nas oszczędzał, ale po kilku godzinach słońce zmieniając pozycję zaczęło świecić prosto na nas, co utrudniało trochę nasze funkcjonowanie...

YanTraken

czytaj więcej na naszym forum: Jarmark Tumski-Płock

admin :: 2010-06-14 16:50:34

newsMikulov 14-16 maja 2010

Dotarliśmy na miejsce ok. godz. 22. Mikulov (miejscowość w Czechach) przywitał nas chmurami i chłodem. Po rozbiciu obozu chłopaki udali się krótki rekonesans na miasto w celu zrobienia zaopatrzenia, tudzież zajrzenia do kilku uroczych knajpek. Rekonesans był jednak dość krótki, bo wrócili dość szybko. Ponieważ nie można było palić ognia, po ugaszeniu pragnienia kilkoma wyśmienitymi czeskimi browarkami udaliśmy się na spoczynek wiedząc, że sobota będzie pracowita. I tu pierwszy szok. W nocy zmarzłem bardziej niż w Lipsku. Chłód połączony z dużą wilgocią zrobił swoje. Rano o 7.30 Waldek wybębnił pobudkę (nigdy nie dawajcie mu werbla do ręki ), a ja nie czułem nóg. Szybkie śniadanko i wymarsz na ćwiczenia. Ćwiczyliśmy na tym samym polu co zawsze. Jak zwykle na początku szkoła żołnierza, później szkoła batalionu. Ustawianie batalionu plutonami w różnych formacjach i czworobok batalionem. Część ćwiczeń prowadził uwielbiany przez polaków kpt. Dworak u którego 10 minutowa przerwa trwa 45 sek. Po ćwiczeniach wróciliśmy do obozu celem uzupełnienia braków żywieniowych i zrobienia ładunków. Tym razem znalazła się godzinka na obejrzenie zamku.

O 15.30 wymaszerowaliśmy na bitwę. Miejsce to samo, czyli rynek miasta. Brak scenariusza. Po drugiej salwie przeciwnika nasz kapral Stefan poległ za cesarza i leżał samotnie przez następne 10 minut na środku placu pomiędzy francuską artylerią a dwoma sekcjami Austriaków. Po każdym strzale armaty patrzeliśmy o ile przesunęły się zwłoki Stefana. Oczywiście po strzale armatnim odpowiadały ogniem sekcje Austriaków. W końcu publika się nad nim zlitowała, wyciągnęła go  spod ognia i sowicie napoiła środkami wzmacniającymi. A artyleria w tym roku biła nieźle. W jednym ze sklepów szyba nie wytrzymała wystrzałów. Jak on to przeżył, tego nikt nie wie.

Po zwycięstwie, krótka przerwa i tradycyjnie przejazd do Drasenhofen w Austrii. Tam potyczka w zabytkowej uliczce i poczęstunek, który tym razem był bardzo ubogi w jadło. Ja po dopilnowaniu odstrzelenia niewypałów o jadle mogłem tylko pomarzyć. Podobno było raptem trochę kanapek. Za to wina bezmiar. Na stołach 10 litrowe kartony i lej bracie ile chcesz. Niestety chłód dość szybko wygnał wszystkich do autokarów. O ile do południa było całkiem znośnie jeśli chodzi o pogodę, to już pod wieczór było naprawdę zimno. Ręce kostniały na karabinach. W obozie wylądowaliśmy około dwudziestej, dość mocno zmęczeni intensywnym dniem. Na miejscu okazało się, że oddział austriacki miał znajomości lub był na tyle sprytny, że przytargał do obozu trzy 10 litrowe kartony wina i jeden odstąpił armii Księstwa. Jednak karton został opróżniony tylko  w około 1/3 i wojsko znikło w namiotach. Czwartacy zajęli namiot z ławami, opuszczony chwilowo przez właścicieli, czyli 8`eme regiment. Jakiś czas później powrócili właściciele i resztę bardzo zimnego wieczoru spędziliśmy na miłych pogawędkach, wspominając krecika, rumcajsa, makową panienkę i wiele innych postaci. Gospodarze okazali się przemiłymi osobami, wbrew różnym pogłoskom, darzących Polaków sympatią. Poznaliśmy: Alenę, Franciszka, Romana, Honza i jeszcze jednego Honza. A ponieważ w kartonie było mnóstwo środka ułatwiającego zrozumienie języka, konwersacje kwitły mimo przenikliwego zimna. Zimno potęgował fakt, iż nie wolno było palić ognia. Oprócz wina, gospodarze posiadali "francuską" brandy (bo angielska nie przeszła by przez gardło ), więc umiejętnie dawkowana świetnie rozgrzewała. I w tej atmosferze długo było o rekonstrukcji, historii, obu narodach i wielu innych tematach. W końcu jednak trzeba było udać się na spoczynek.

W niedzielę rano nie widziałem, czy mam jeszcze nogi czy nie. Naprawdę!! W tym roku Mikulov okazał się strasznie trudną imprezą pod względem warunków atmosferycznych. 
Dodam, że w nocy zaczęło padać i padało do samego wyjazdu. Brak ognia jest ogromnym utrudnieniem. 
Po śniadaniu okazało się, że będziemy brali udział w uroczystości odsłonięcia małego pomnika ku pamięci żołnierzy rannych w bitwie pod Austerlitz, którzy to przebywali w szpitalu w Mikulovie i w nim zmarli, w większości na tyfus ( jeśli dobrze zrozumiałem ), i w większości stanu osobowego (jak twierdzi Waldek, był to szpital a`la NFZ). Pomnik postawiono w miejscu, gdzie znaleziono szkielety żołnierzy. Piechota oddała salwę karabinową, artyleria trzy strzały i wróciliśmy do miasta, gdzie przez pół godzinki uczyliśmy się tyraliery tworzonej z miejsca. Później tradycyjnie, złożyliśmy kwiaty pod pomnikiem księcia Ditrichstein w mauzoleum i obejrzeliśmy kaplicę, w której są sarkofagi całej rodziny Ditrichstein. 

Następnie zwinęliśmy obóz i ruszyliśmy do domu przez deszcze i wiatry o ogromnej sile. Momentami maiłem problem by utrzymać się na jednym pasie drogi. 
Podsumowując. Impreza intensywna jednak bardzo sympatyczna. Jak zwykle nauczyliśmy się czegoś nowego. Poznaliśmy nowych ludzi. Zimno, zimno i wilgotno. Tylko sobotnie przedpołudnie znośne, ale zaliczamy to na poczet zaprawiania się na trudne warunki (na szczęście na wszelki wypadek zabraliśmy płaszcze). Oczywiście urok miasta wynagradza wszystko.
 Gonzo

zdjęcia w naszej galerii: www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php

Filip :: 2010-05-18 14:43:11

newsWręczenie sztandaru

Dnia 3 maja 2010 roku grupa rekonstruująca Pułk 4 Piechoty XW otrzymała chorągiew – wierną kopię zachowanej w Muzeum Czartoryskich w Krakowie chorągwi Regimentu IV z czasów Insurekcji Kościuszkowskiej. Widnieją na niej słowa: „Gdy się chce bronić nie innych ciemiężyć hasło Polaka zginąć lub zwyciężyć”. W swej książce ”Wojsko Polskie Księstwo Warszawskie 1807 – 1814” Bronisław Gembarzewski opisuje ten sztandar i podaje, że był on w posiadaniu „czwartaków” w czasie wojen napoleońskich. Teza ta jest obecnie trudna do zweryfikowania, ale skłoniła nas do poszukiwań oraz do podjęcia starań o wykonanie wiernej repliki tej historycznej chorągwi. I teraz, dzięki pomocy wielu osób i ogromnemu zaangażowaniu naszego kolegi Sławka Tomanka, kopia sztandaru jest w naszych rękach!!! 
Wykonała go, z dbałością o najmniejsze detale, muzealna pracownia konserwacji tkanin. Na karmazynowym tle umieszczony jest biały orzeł, a nad nim wspomniana wyżej sentencja, wyhaftowana białymi literami. Ciekawostką jest to, że chorągiew jest gonfanonem. Może powstała z przerobionej chorągwi kościelnej? Nie zachowała się jej druga strona. Na potrzeby rekonstrukcji została wykonana identycznie jak strona pierwsza. Oryginał nosi też ślady dużych uszkodzeń, które mogły powstać w walce. Cały róg został naszyty z innej tkaniny, maskując porozrywaną materię.


Uroczystość poświęcenia i wręczenia sztandaru odbyła się w Kościele Św. Kazimierza w Policach, podczas mszy św. za Ojczyznę. Gwoździe do sztandaru przybili fundatorzy:
Burmistrz Gminy Police - Władysław Diakun
Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury - Anna Ryl
Prezes Przedsiębiorstwa Energetyki cieplnej S.A. - Cezary Arciszewski
Prezes Polickiego Towarzystwa Strzeleckiego „Grajcar” - Sławomir Tomanek

Następnie Burmistrz Polic przekazał sztandar w ręce pocztu z Pułku 4 Piechoty XW, który przy dźwiękach śpiewanej przez chór „Bogurodzicy”, dokonał jego prezentacji.
Cała uroczystość, pomimo swej surowej i prostej formuły przebiegała w podniosłej atmosferze. Można było wyczuć ogromne skupienie ludzi, a wielu nie kryło wzruszenia.

„Czwartacy” przybyli do Polic już dwa dnia wcześniej. Koledzy skupieni w Towarzystwie Strzeleckim „Grajcar”, na swej strzelnicy w pobliskim Dobieszczynie, zorganizowali Piknik Historyczny z całym szeregiem imprez i pokazów. W pikniku udział wzięli rekonstruktorzy ze szczecińskiego stowarzyszenia „Zachód 1944”, przedstawiający dioramę sprzętu, wyposażenia i uzbrojenia oddziałów spadochronowych drugiej wojny światowej – amerykańskich i kanadyjskich, oddział zaciężnej krzyżackiej piechoty i artylerii pod dowództwem Jacka Grondke "Wuja" oraz żołnierze i markietanki z Pułku 4 Piechoty XW. Wszystkie te grupy rozbiły swe biwaki na terenie strzelnicy. W trakcie trwania imprezy przybyli jeszcze kawalerzyści z 12 Pułku Ułanów Podolskich. Byli w tych dniach na wiosennym rajdzie i urządzili postój w pobliskim lesie. 

      Piknik rozpoczął się 1 maja międzynarodowymi zawodami z broni krótkiej „Dicke Bohne” (gruba fasola).
1 miejsce zajął Edward Wilkocki występujący w mundurze z okresu wojnysecesyjnej strzelając z repliki 19 wiecznego kapiszonowego pistoletutarczowego
2 miejsce zajął Piotr Wojciechowski z JSSC e.v. z Eggesin (Niemcy) strzelając z pistoletu centralnego zapłonu
3 miejsce zajął Sławomir Tomanek strzelając z repliki colta Walkera

Potem można było zobaczyć pokaz działania średniowiecznej artylerii. Już wkrótce zagrzmi ona nad polami Grunwaldu.
Wieczorem rozpalono ogniska, gdzie biesiadując, uczestnicy pikniku, spędzili prawię całą zimną noc z 1 na 2 maja. 

Poranek 2 maja przywitał nas prześliczną, słoneczną pogodą.

Po śniadaniu puchary za 1 majowe zawody wręczył Starosta Policki Leszek Guździoł.

Potem mogliśmy rekreacyjnie postrzelać z naszych skałkowych karabinów na dystansie 25 i 50 metrów. Tradycyjnie zaczęliśmy od pokazu. 
Za pomocą ładunku prochowego została rozstrzelana plastikowa butelka wody. Daje to dobre wyobrażenie o sile nawet „ślepego” strzału z czarnego prochu i konieczności przestrzegania zasad bezpieczeństwa na strzelnicy i polu rekonstruktorskiej bitwy. Używaliśmy ładunków 8 gramowych, z czego ok. 1 gram był zużywany na podsypywanie panewki. Kule nie były dołączane do ładunków. Celem była 1,5 metrowa sylwetka grenadiera z naniesioną, owalną tarczą. 
Strzelanie to, choć niehistoryczne z uwagi na mniejszy ładunek prochu i ładowaną osobno kulę, było bardzo pouczające. Staraliśmy się dokładnie przestrzegać „poruszeń” i „pozycji” zawartych w regulaminie musztry z 1810 roku. Przeprowadzono też musztrę w zakresie „Szkoły żołnierza” ze szczególnym zwróceniem uwagi na prawidłowe nabijanie na dwanaście tempów. Potem wiedzę tę wykorzystaliśmy kilkakrotnie strzelając do tarczy z ostrych ładunków 12 gramowych. Nie udało się wystrzelić 3 razy w ciągu minuty. Najlepszy wynik to 1:08. 

Nasi koledzy z „Grajcara” zorganizowali też strzelanie z AK-47, rewolwerów, pistoletów i karabinków czrnoprochowych, mosina i wyczynowej wiatrówki.
Po pysznym obiedzie, pojechaliśmy na wycieczkę do ruin fabryki benzyny syntetycznej „Hydrierwerke” w Policach. Zostaliśmy oprowadzeni, po jej terenie, przez przewodnika z Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Polickiej „Skarb”. To co tam zobaczyliśmy i usłyszeliśmy, to temat na osobny artykuł, ale na pewno wszyscy byli z wycieczki bardzo zadowoleni.
Wieczorem, po powrocie na strzelnicę i krótkim odpoczynku, poświęciliśmy jeszcze kilkanaście minut na musztrę i po zachodzie słońca, tradycyjnie usiedliśmy przy obozowym ognisku. 
Rozmowy i przekomarzania trwały jeszcze długo w nocy.
Rano, po spożyciu jajecznicy ze 150 jaj, zwinęliśmy obóz, zapakowaliśmy się w samochody i pojechaliśmy do Polic na mszę.

W tym miejscu, na koniec, należą się ogromne podziękowania dla organizatora całego przedsięwzięcia Sławka Tomanka oraz dla Magdy i Pawła Chodoruków. Ludzi dla których nie ma rzeczy niemożliwych, a każdy problem rozwiązywany jest z uśmiechem i życzliwością. Jesteśmy dumni, że możemy być razem w jednym pułku.

Piotr Sawiak
 

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w naszej Galerii: www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php

Filip :: 2010-05-06 22:19:09

newsKatyń 2010

 

Głowa państwa polskiego nie żyje. Prezydent Lech Kaczyński zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem.

Wraz z nim zginęło 95 osób, w tym Pierwsza Dama, najwyżsi dowódcy Wojska Polskiego i czołowi przedstawiciele polskiej polityki.

Cześć  Ich pamięci!


Lista ofiar wg. Gazety Prawnej:
 

1. Lech Kaczyński prezydent RP

2. Maria Kaczyńska małżonka prezydenta RP

3. Ryszard Kaczorowski były prezydent RP

4. Joanna Agacka-Indecka prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

5. Ewa Bąkowska członkini Federacji Rodzin Katyńskich z Krakowa, wnuczka gen. Mieczysława Smorawińskiego zamordowanego w Katyniu

6. Gen. broni Andrzej Błasik dowódca Sił Powietrznych

7. Krystyna Bochenek wicemarszałek Senatu RP

8. Anna Maria Borowska wiceprzewodnicząca gorzowskiej Rodziny Katyńskiej

9. Bartosz Borowski przedstawiciel Rodzin Katyńskich

10. Gen. dyw. Tadeusz Buk dowódca Wojsk Lądowych

11. Gen. bryg. abp Miron Chodakowski prawosławny ordynariusz WP

12. Czesław Cywiński prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy AK

13. Leszek Deptuła poseł PSL, lekarz-weterynarz

14. Ppłk Zbigniew Dębski członek Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari

15. Grzegorz Dolniak poseł PO, ekonomista

16. Katarzyna Doraczyńska Kancelaria Prezydenta

17. Edward Duchnowski sekretarz generalny Związku Sybiraków

18. Aleksander Fedorowicz tłumacz przysięgły języka rosyjskiego

19. Janina Fetlińska senator PiS, pielęgniarka

20. Ppłk Jarosław Florczak funkcjonariusz BOR, w służbie od 21 lat

21. St. chor. Artur Francuz funkcjonariusz BOR, w służbie od 18 lat

22. Gen. Franciszek Gągor szef Sztabu Generalnego WP

23. Grażyna Gęsicka posłanka PiS, socjolog

24. Gen. brygady WP Kazimierz Gilarski dowódca Garnizonu Warszawa

25. Przemysław Gosiewski poseł PiS, prawnik

26. Ks. prałat Bronisław Gostomski kapelan Stowarzyszenia Polskich Kombatantów w Wielkiej Brytanii, dziekan Dekanatu Londyn-Północ

27. Mariusz Handzlik podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta

28. Ks. prałat Roman Indrzejczyk kapelan prezydenta

29. Por. Paweł Janeczek funkcjonariusz BOR, w służbie od 17 lat

30. Dariusz Jankowski pracownik Biura Obsługi Kancelarii Prezydenta RP

31. Izabela Jaruga-Nowacka posłanka, wiceprzewodnicząca klubu Lewicy

32. O. Józef Joniec prezes Stowarzyszenia Parafiada im. św. Józefa Kalasancjusza

33. Sebastian Karpiniuk poseł PO, prawnik

34. Wiceadm. Andrzej Karweta dowódca Marynarki Wojennej

35. Mariusz Kazana dyrektor Protokołu Dyplomatycznego w MSZ

36. Janusz Kochanowski Rzecznik Praw Obywatelskich

37. Gen. bryg. Stanisław Nałęcz-Komornicki kanclerz Orderu Wojennego Virtuti Militari

38. Stanisław Jerzy Komorowski wiceminister obrony narodowej

39. Chor. Paweł Krajewski funkcjonariusz BOR, w służbie od 14 lat

40. Andrzej Kremer podsekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, prawnik

41. Ks. Zdzisław Król kapelan warszawskiej Rodziny Katyńskiej w latach 1987-2007

42. Janusz Krupski kierownik Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych

43. Janusz Kurtyka prezes Instytutu Pamięci Narodowej, historyk

44. Ks. Andrzej Kwaśnik kapelan Federacji Rodzin Katyńskich

45. Gen. Bronisław Kwiatkowski dowódca operacyjny Sił Zbrojnych

46. Wojciech Lubiński lekarz prezydenta, zastępca Komendanta Centralnego Szpitala Klinicznego MON, rzecznik prasowy Wojskowego Instytutu Medycznego

47. Tadeusz Lutoborski były przewodniczący warszawskiej Rodziny Katyńskiej

48. Barbara Mamińska dyrektor biura kadr i odznaczeń w Kancelarii Prezydenta RP

49. Zenona Mamontowicz-Łojek przewodnicząca Polskiej Fundacji Katyńskiej

50. Stefan Melak przewodniczący Komitetu Katyńskiego

51. Tomasz Merta podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Generalny Konserwator Zabytków

52. Stanisław Mikke wiceprzewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

53. Aleksandra Natalli-Świat ekonomistka, posłanka, wiceprezes PiS

54. Janina Natusiewicz-Mirer osoba towarzysząca

55. Ppor. Piotr Nosek funkcjonariusz BOR, w służbie od 15 lat

56. Piotr Nurowski prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, prawnik

57. Bronisława Orawiec-Loeffler ze Stowarzyszenia Rodzin Katyńskich z Podhala, bratanica Franciszka Orawca, oficera zamordowanego w Katyniu

58. Ks. ppłk Jan Osiński kapłan Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego

59. Ks. płk Adam Pilch p. o. Naczelny Kapelan Wojskowego Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego w Polsce

60. Katarzyna Piskorska z warszawskiej Rodziny Katyńskiej

61. Maciej Płażyński poseł, prezes Stowarzyszenia "Wspólnota Polska"

62. Gen. dyw. bp Tadeusz Płoski biskup polowy Wojska Polskiego

63. Gen. dyw. Włodzimierz Potasiński dowódca Wojsk Specjalnych RP

64. Andrzej Przewoźnik sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

65. Krzysztof Putra wicemarszałek Sejmu RP

66. Ks. prof. Ryszard Rumianek rektor UKSW, teolog, biblista

67. Arkadiusz Rybicki poseł, działacz samorządowy, historyk

68. Andrzej Sariusz-Skąpski prezes Federacji Rodzin Katyńskich

69. Wojciech Seweryn przedstawiciel Rodzin Katyńskich

70. Sławomir Skrzypek prezes NBP

71. Leszek Solski przedstawiciel Rodzin Katyńskich

72. Władysław Stasiak szef Kancelarii Prezydenta RP

73. Chor. Jacek Surówka funkcjonariusz BOR, w służbie od 9 lat

74. Aleksander Szczygło szef BBN

75. Jerzy Szmajdziński wicemarszałek Sejmu RP

76. Jolanta Szymanek-Deresz posłanka, prawnik

77. Izabela Tomaszewska dyrektor zespołu protokolarnego Kancelarii Prezydenta RP

78. Chor. Marek Uleryk funkcjonariusz BOR, w służbie od 12 lat

79. Anna Walentynowicz działaczka Wolnych Związków Zawodowych

80. Teresa Walewska-Przyjałkowska wiceprezes Fundacji Golgota Wschodu

81. Zbigniew Wassermann poseł, prawnik

82. Wiesław Woda poseł, inżynier rolnik

83. Edward Wojtas poseł, ekonomista

84. Paweł Wypych minister w Kancelarii Prezydenta

85. Stanisław Zając senator adwokat

86. Janusz Zakrzeński aktor członek Związku Piłsudczyków

87. Gabriela Zych prezes zarządu kaliskiego Stowarzyszenia Rodzina Katyńska

88. Kpt. Dariusz Michałowski funkcjonariusz BOR, w służbie od 16 lat

89. Mł. chor. Agnieszka Pogródka-Węcławek  funkcjonariuszka BOR, w służbie od 8 lat

 

Oprócz pasażerów na pokładzie samolotu było także 7 członków załogi.

90. Arkadiusz Protasiuk, kapitan

91. Robert Grzywna członek załogi

92. Andrzej Michalak członek załogi

93. Artur Ziętek członek załogi

94. Barbara Maciejczyk stewardessa

95. Natalia Januszko stewardessa

96. Justyna Moniuszko stewardessa

 

Filip :: 2010-04-10 22:23:55

newsWesołych Świąt

Pogodnych Świąt Wielkanocnych, wiosennego nastroju, 
serdecznych spotkań w gronie rodziny
i wśród przyjaciół
oraz wesołego "Alleluja"
 życzy Pułk 4 Piechoty XW 

Filip :: 2010-04-02 10:04:29

newsJonkowo

W ostatni weekend, 19-21 marca 2010 roku „czwórka” była w gościnnym Jonkowie. To trzeci nasz wyjazd na tę imprezę. Część oddziału zjawiła się jeszcze w piątek, a część dopiero w sobotę. Kwaterowaliśmy w miejscowej szkole. Cały wieczór i duża część nocy upłynęła na powitaniach i rozmowach z dawno nie widzianymi kolegami i koleżankami.  Świętowaliśmy też, może trochę zbyt intensywnie, imieniny Józefa „Pepe”, któremu jeszcze raz życzymy 100 lat!!!

Po wczesnej pobudce i dobrym śniadanku zapakowaliśmy się w autobus i jazda w teren. Mieliśmy do przejścia trasę ok. 5-6 km z metą w Jonkowie. Po drodze mogło dojść do spotkania z wrogiem, więc maszerującą kolumnę ubezpieczała straż przednia. Z zadania tego doskonale wywiązali się koledzy z Pułku 3 Piechoty XW. Marsz odbywał się przez piękny, stary, bukowy las. Liczne pagórki wzdłuż drogi mogły kryć zasadzkę, ale jak potem się okazało, były to nieuzasadnione obawy. Wróg zaspał. Główną kolumnę marszową tworzyły trzy plutony złożone z Pułków 2,4 i 7 Piechoty XW. Po drodze wykonaliśmy kilka manewrów, symulując rozwinięcie w linię bojową w kierunku ew. natarć przeciwnika, a następnie przejście z linii bojowej w kolumnę marszową. Las się skończył i wyszliśmy na pola. Tutaj można było potrenować rozwijanie w tyralierę. Początkowo w ramach plutonów, a potem cały batalion. Przy tyralierze na 3 kroki dało to linię na ok. 120m. Niezły widok i fajne uczucie gdy taka formacja wykonywała obroty i marsze.

Gdy dotarliśmy do Jonkowa, w okolice „Ruskiego Szańca”, przyszedł czas na robienie ładunków. Pochwały dla organizatorów za zapewnienie dużej ilości prochu. Po raz pierwszy od jakiegoś czasu nasze ładownice się zapełniły.

Bitwa rozpoczęła się planowo o 15,30. Pole rekonstrukcji było w tym roku trochę większe niż rok wcześniej. Strona „Francuska” dysponowała silną artylerią, niezbędną przy zdobywaniu umocnienia, jakim jest „Ruski szaniec”, czterema plutonami piechoty i kawalerią. Bitwa przebiegała planowo i dość spokojnie. Atak na pozycję wroga rozpoczął się od zajęcia przedpola szańca przez oddziały w szyku tyralierskim. Można było wtedy podciągnąć działa i rozpocząć ostrzał głównej pozycji wroga. Wkrótce pole bitwy zasnuły chmury dymu prochowego, przez który było widać tylko sylwetki przeciwnika i ogień z ich broni. Wszelkie próby kontrataku były powstrzymywane głównie przez kawalerię, która, bez względu na trudny, miękki teren, poruszała się po polu bitwy szybko i szarżowała na skrzydła atakujących kolumn. Po dłuższym ostrzale artyleryjskim przyszedł czas na piechotę. Plutony minęły linię dział i rozwinęły się na wprost szańca. Amunicji było dużo, więc ognia nie żałowaliśmy. Salwy plutonów, ataki na bagnety, tak wyglądało przedpole szańca przez kilkanaście minut. W końcu wróg zajął pozycję za fosą, a my przygotowaliśmy się do generalnego szturmu. Podciągnięto artylerię, która kilkoma salwami zaznaczyła swoją przewagę nad broniącym się już resztkami sił przeciwnikiem i biegiem na wały szańca. Szturm nie był od razu pomyślny. Część oddziałów została początkowo odparta, ale ponowienie ataku przyniosło sukces, który szybko rozwinęła kawaleria, wdzierając się razem z piechotą na stromizny umocnień. Przyszedł czas na plądrowanie zdobytego obozu wroga. Nam przypadła chyba najlepsza część łupu, bo natrafiliśmy na kocioł pełen gorącego żurku. Pycha!!! Jeszcze raz dziękujemy Wileńskiemu Muszkieterskiemu Pułkowi za uraczenie nas tą strawą.

Warto jeszcze dodać, że cały dzień padał deszcz.

Po bitwie czas wolny spędziliśmy na zwiedzaniu straganów i regeneracji nadwątlonych, tym jakże intensywnym dniem, sił. Przyszedł też czas pożegnań, bo cześć z nas musiała szybko meldować się w domach.

W niedzielę odbyły się zawody strzeleckie, na których nasz kolega Jarek Kamiński zajął trzecie miejsce. Gratulacje!!! 

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z Jonkowa w naszej Galerii www.pulk4piechoty.dywizjaxw.pl/gallery2/main.php

Vivat Wojsko Polskie

Vivat Pułk 4

 

Piotr Sawiak

 

filip :: 2010-03-25 09:25:08

newsPrzeszliśmy...

     Przeszliśmy kurpiowskim szlakiem...nogi trochę pozdzierane, ale twarze uśmiechnięte i humor wszystkim dopisywał. 

     Był gar gorącego bigosu, łyk łomży export, był też Kurczak legionista co dwóch naszych przyprawił gumową pałą o rozdarcie szwu w kroku, był bilard, potem było chrapanie pokotem na deskach, o 8.00-9.00 wymarsz, droga, las, ostatni przyjazny dom na szlaku czyli sklepik na rozdrożu i zabicie kałuży, potem znowu droga i las, baczność! prezentuj bron! chwała bohaterom! - mogiła żołnierzy 1920, przekraczamy słup graniczny, modlitwa przy kapliczce, wizyta w gospodarstwie Sylwka i szczęśliwy odpoczynek na słomie, znowu droga i las, sprośny trop 150cio kilowej sztuki, podmokłe otwarte przestrzenie, ledwo się grzęźnie, mokre buty i odciski, dziczy trup na szlaku, znowu mokro, teraz to już chyba bagienko, samotna chatka Koczkodana (miejscowy pustelnik - straszny, bez lewej ręki, jednak spodobało mu się darować nam życie, a nawet wspomógł radą), uff, droga, kałuże, las, fundamenty i piwnice zarośniętych zabudowań upatrzone na miejsce biwaku, ognisko i posiłek, ludzie już nieźle zdrożeni marszem i znękani odciskami ale morale wciąż wysokie, zdjęcia przy wieży Sarumana i nazad w drogę powrotną, droga, las, kałuże i lód, na rozdrożu Kapliczka-domek jako wotum odzyskanie niepodległości 1918, dalej w drogę, przystanek na szosie, ponosimy straty marszowe, tracimy kapitana i podoficera, dalej traktem do wsi - ostatni wysiłek godz. 16:00 (?), w końcu spoczynek. 
   W ok. 8 godz. zrobiliśmy mniej więcej 20 kilometrów na przecież nie łatwym terenie i w surowym klimacie.
Kolejnego dnia pomaszerowaliśmy do pobliskiego skansenu w Kadzidle, gdzie w malowniczej scenerii mogliśmy zapoznać się z urządzeniami stosowanymi w XIX wieku - zwiedzliśmy starą olejarnię, kuźnię i spichlerz oraz chałupy i zabudowania dawnej wsi kurpiowskiej. W skansenie zostaliśmy życzliwie przyjęci, za co bardzo dziękujemy.

      Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z tej wyprawy, w naszej Galerii. Pułk 4 piechoty Xięstwa Warszawskiego

  
 

filip :: 2010-03-07 17:43:02

newsKurpiowskim szlakiem...

W dniach 26-28 lutego Pułk 4 Piechoty Xięstwa Warszawskiego organizuje przemarsz, na który zaprasza wszystkich chętnych do sprawdzenia swoich sił i swojego sprzętu i oporządzenia w warunkach zimowego marszu. Warunkiem uczestnictwa jest posiadanie munduru i wyposażenia z lat 1717-1831. 

Plan imprezy:

26 lutego przyjazd na miejsce zakwaterowania w miejscowości Kadzidło koło Ostrołęki. Nocleg jest zarezerwowany w budynku miejscowego Gminnego Ośrodka Kultury. Spanie na podłodze. Dostępne jest zaplecze sanitarne i kuchnia. 

27 lutego pobudka o 5,00 przygotowanie do wymarszu i wymarsz ok. godz. 6,00. Większość trasy poprowadzona jest lasami i polami, przez tereny dzikie i w małym tylko stopniu zmienione ludzką ręką. Po drodze jest szansa na spotkanie z dzikimi zwierzętami. Chcemy też odwiedzić skansen. Długość trasy ok. 25 km, chyba, że warunki zmuszą nas do skrócenia trasy. W tej chwili w okolicy Kadzidła śnieg sięga kolan i większość szlaków jest nieprzetarta. Marsz kończy się w Kadzidle, gdzie od godz. 16,00 czekał będzie ciepły posiłek. 

28 lutego powrót do domu. 

Koszt imprezy:
Opłata za wynajem sali Gminnego Ośrodka Kultury oraz za posiłek jest zależna od ilości zgłoszonych osób.
Dokładnie będzie podana przed imprezą.
Ubezpieczenie uczestnicy muszą wykupić samodzielnie.

Zgłoszenia proszę kierować na adres:
Piotr.sawiak@wp.pl lub telefonicznie 601 73 73 43
Zgłoszenia są przyjmowane do 19 lutego br. 
 

Filip :: 2009-12-16 21:49:10

newsBudowa strony

Dzielnie pracujemy nad budową strony:)

Idzie nam coraz lepiej. Nie poganiać, bo tracimy oddech.

Wszystkich pozdrawiam.

Filip:)

Filip :: 2009-12-16 21:48:21

Logotypy

logo
[medium PL] [mini PL] [mini UK] [mini ES]


Linki